Wybory w USA w cieniu zarazy. Rok, który zmienił świat bardziej niż inne

Posted on Gru 27 2020 - 8:00am by admin

Globalna zaraza i kryzys, wygrana Joe Bidena w USA, wzmocnienie roli Chin, protesty na Białorusi oraz powstanie zalążka państwa Europa – to najważniejsze wydarzenia roku 2020 na świecie. Uwspólnotowienie długu to początek państwa Europa. Bo nic tak nie łączy, jak wspólna kasa, szczególnie taka, którą trzeba spłacić. Wie to wiele nieudanych małżeństw, w których do rozwodów nie doszło. Powodem ich trwania było albo dobro dzieci, albo… kredyt do spłacenia. Owszem, i małżeństwa z kredytami się rozwodzą, ale jest to znacznie trudniejsze, niż gdy nie ma zobowiązań.

fot. Freeimages.com

Tym, co bez wątpienia zdominowało tematy na całym świecie była pandemia SARS-COV-2 i wywoływanej przez niego choroby COVID-19. Pandemia będzie decydować o naszym losie również w przyszłym roku. Światełkiem w tunelu mają być szczepienia, ale wciąż nie wiemy, czy będą skuteczne i w pełni bezpieczne (choć jak najbardziej są potrzebne). Czy uda się pokonać wirusa? Oby, bo jeśli nie, jeśli lockdowny przesuną się na lata, to wtedy będzie to koniec świata jaki znamy. Pandemia już zmieniła gospodarki i układ sił w świecie. Bo zanim nastała, reelekcja Donalda Trumpa wydawała się jeśli nie przesądzona, to bardzo prawdopodobna. A jednak fatalne błędy, negowanie choroby, zbyt lekkie jej potraktowanie było głównym czynnikiem, który spowodował tąpnięcie i w efekcie zmianę lokatora w Białym Domu. A zmiana polityki supermocarstwa, jakim jest USA zawsze jest wydarzeniem niezwykle istotnym dla całego globu. W kategoriach globalnych duże znaczenie ma dalsze umacnianie się pozycji Chin, które – rzecz nie do pomyślenia dekadę, czy tym bardziej dwie dekady temu – są w stanie podjąć rywalizację o władzę nad światem. Nie wchodząc w teorie spiskowe, niesamowitym zbiegiem okoliczności jest to, że zaraza, która tak mocno wpłynęła na nasze życie i cały świat swój początek miała właśnie na chiński bazarze… Znacznie bliżej nas, na uwagę zasługuje polityczny bunt na Białorusi. Chyba pierwszy raz naród faktycznie zbuntował się przeciwko Aleksandrowi Łukaszence. Protesty potrwają zapewne jeszcze latami, ale reżim kieszonkowego dyktatora z kremlowskiego nadania chwieje się w posadach. Sprawą istotną, a całkowicie nad Wisłą niedocenioną, są lipcowy i grudniowy szczyt Unii Europejskiej. I bynajmniej nie chodzi o kwestie praworządności, budżetu, przeciągania liny między liderami. A o to, że poprzez uwspólnotowienie długu mamy zalążek europejskiego superpaństwa. Potwierdziło się też, że hegemonem w Europie są Niemcy. Przypomnijmy, że Już kilka miesięcy temu, po lipcowym szczycie pisaliśmy, że tak naprawdę Unia Europejska zmierza równym krokiem ku Państwu EUROPA. I ostatni szczyt udowodnił, że się nie myliliśmy. Pod pozorem ostrych negocjacji, teatrzyku z wetem i wiązaniem budżetu z praworządnością przepchnięte zostały rozwiązania dające fundament pod jedno, europejskie państwo. Sama federalizacja niesie za sobą szereg zagrożeń, ale także szans i mądre państwo może ją wykorzystać. Nie zmienia to faktu, że mówienie o wielkim konflikcie w UE i tym, że powstrzymane zostało powstanie wspólnego państwa jest delikatnie mówiąc przesadą. Mało który spośród komentatorów zauważa skromny fakt – Unia Europejska wprowadziła tzw. UWSPÓLNOTOWIENIE długu. A to oznacza, że długi stają się sprawą nie poszczególnych państw, ale CAŁEJ WSPÓLNOTY. A to znów oznacza, że prędzej czy później, wzajemne zależności wewnątrz Unii będą znacznie silniejsze. Bo nic tak nie łączy, jak wspólna kasa, szczególnie taka, którą trzeba spłacić. Wie to wiele nieudanych małżeństw, w których do rozwodów nie doszło. Powodem ich trwania było albo dobro dzieci, albo… kredyt do spłacenia. Owszem, i małżeństwa z kredytami się rozwodzą, ale jest to trudniejsze, niż gdy nie ma zobowiązań. I oczywiście są w tej sytuacji także plusy. Po pierwsze – jednoczenie Unii nie dokonuje się na polach bitew, ale w gabinetach. Po drugie, samo powstanie wspólnego państwa nie musi dla członków być równoznaczne z utratą niepodległości. Przeciwnie, należy wtedy podjąć w ramach federacji grę o realizację własnych interesów. Jednak mówienie, że państwa wspólnego nie będzie, a rząd odniósł wielki sukces jest delikatnie mówiąc, przesadą.

Leave A Response