Choć czasy są trudne, nie mogą nas złamać. Odzyskać STRACONĄ WSPÓLNOTĘ

Posted on Gru 27 2020 - 8:59am by admin

Tak jak państwo Heroda nie zniszczyło życia Narodzonego Dziecięcia, jak rozmaite imperia zła na przestrzeni dziejów nie zniszczyły tradycji i człowieczeństwa, a kolejni zaborcy nie wymazali naszej tożsamości, tak i współczesne zagrożenia, kryzysy, epidemie, choć nieraz przytłaczające, nie zniszczą tego, co mamy najcenniejsze. Tak, jak Warszawa podniosła się z ruin, tak samo my możemy podnieść się w bardzo trudnych czasach. Wszystkim czytelnikom NOWEGO TELEGRAFU WARSZAWSKIEGO składamy życzenia dobrych, rodzinnych i pełnych ciepła Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkiego dobra w Nowym, 2021 roku!

Pokłon Trzech Króli ryc Heinricha Hofmana

 

Okres Bożego Narodzenia to nie tylko same święta. Potem mamy jeszcze Nowy Rok, święto Trzech Króli, które po latach znów świeci dawnym blaskiem. Sam okres kolędowania trwa do 1 lutego. Warto, by dostrzec w nim to, co najważniejsze. Zarówno w wymiarze duchowym, jak i rodzinnym oraz społecznym. „Podnieś rękę, Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę Miłą” – brzmią słowa najbardziej polskiej spośród kolęd. Jej autor, Franciszek Karpiński, największy twórca polskiego sentymentalizmu, o „sile wiosek z miastami” pisał w przededniu utraty niepodległości. Kolęda przetrwała okres zaborów. Śpiewali ją zesłańcy, a w czasie II wojny światowej więźniowie łagrów, obozów koncentracyjnych, internowani w stanie wojennym. Dziś, sytuacja wydaje się o wiele lepsza. Mamy pokój i wolną, choć słabą i głupio rządzoną Polskę. Mamy kulawą, ale jednak wolność. I pokój, choć bezpieczeństwo w ostatnich miesiącach nie wydaje się pewne tak, jak jeszcze rok temu. W czasie świątecznym, z kolędą na ustach warto oderwać się od codziennej szarości i pomyśleć o prawdziwym wymiarze okresu Bożego Narodzenia, który trwa nie trzy dni (wigilia i święta), ale całą oktawę po świąt zakończeniu. Oczywiście to, co najważniejsze, to wymiar religijny. Ponad 2000 lat temu narodziny maleństwa w Betlejem zmieniły los świata. Były wydarzeniem najważniejszym (obok Zmartwychwstania) w historii ludzkości. Pisanie o tym, jak przeżyć święta, byłoby truizmem. Jednak obok wymiaru religijnego mają też istotny wymiar rodzinny – poprzez spotkania z najbliższymi i wspólnotowy. Warto skupić się na tym ostatnim. Tym, co może wspólnotę budować, jest obchodzone 6 stycznia święto Trzech Króli. Znienawidzone w okresie Polski Ludowej teraz wraca do łask. Popularnością (choć w tym roku będzie to niestety ograniczone) cieszą się orszaki Trzech Króli, organizowane w większości polskich miast. Jest też nowy, choć dopiero raczkujący zwyczaj: zapraszanie do domów przyjaciół i znajomych, dzielenie się z nimi opłatkiem, obdarowywanie prezentami. I tak, jak wigilia i święta mogą posłużyć budowie więzi rodzinnych, tak Trzech Króli stanowi idealny wręcz fundament dla tworzenia szerszej wspólnoty. Choć w dobie pandemii spotkania są ograniczone, warto jednak pomyśleć dziś o wspólnocie online i o tym, by gdzie się da więzi społeczne podtrzymać. W coraz bardziej zatomizowanym, laicyzującym się i skłóconym społeczeństwie, to może być ważne. Szczególnie, że czas względnego spokoju w Polsce i na świecie się skończył. Sytuacja jest bardzo trudna. Na Wschód od Polski wciąż toczy się wojna. W kraju mamy zimną wojnę polsko-polską, zwalczające się wściekle nienawistne plemiona. Nadzieję (także niewierzącym) dają słowa kolędy. I dawały one siłę naszym przodkom w znacznie gorszym położeniu. W śniegach Kołymy, wśród tragedii Auschwitz, w głębi nocy stalinowskiej, potem w obozach internowania w stanie wojennym. I dziś, warto mieć nadzieję. Tego nie mogą nam odebrać. (Materiał jest nieco zmodyfikowaną wersją tekstu, który ukazał się w naszej gazecie kilka lat temu. Uderza jego aktualność – dodane zostały jedynie słowa o pandemii)

Leave A Response