Dwie dekady dręczenia, to jeszcze nie koniec

Posted on Lis 24 2020 - 1:01am by admin

Ogólnopolski portal napisał o sprawie zniszczonego przedsiębiorcy Mirosława Ciełuszeckiego, o której wielokrotnie pisaliśmy w Nowym Telegrafie Warszawskim. Sprawę opisywały media o różnych profilach, od lewicy do prawicy.  Teraz materiał ukazał się w portalu DoRzeczy.pl, publikujemy go dzięki uprzejmości kierownictwa redakcji portalu.

Dwie dekady dręczenia, to jeszcze nie koniec

2 grudnia Sąd Najwyższy ma rozpatrzyć kasację w sprawie wyroku skazującego przedsiębiorcę Mirosława Ciełuszeckiego, skazanego w kuriozalnym, trwającym blisko dwadzieścia lat procesie. Od kilkunastu miesięcy wniosek o ułaskawienie przedsiębiorcy jest też u prezydenta RP Andrzeja Dudy. W obronie przedsiębiorcy wystąpili przedstawiciele wielu środowisk, od lewicy po prawicę. A mimo to Ciełuszecki wciąż może trafić do więzienia.

Mirosław CIeluszecki fot. PH

Sprawa Mirosława Ciełuszeckiego była już przez nas opisywana wielokrotnie. Przypomnijmy, że jest jednym z najbardziej dramatycznych przykładów patologii w działaniach zarówno sądów, jak i prokuratury.

Proces przedsiębiorcy toczy się od 2002 roku, czyli 18 lat. A więc nawet gdyby przedsiębiorca był winien, to sama długość trwania procesu powinna być przesłanką do ułaskawienia. Mimo to wniosek u prezydenta o ułaskawienie leży od prawie roku (trafił tam w grudniu 2019 roku). Kasacja w Sądzie Najwyższym ma być 2 grudnia.

 

Kuriozalne zarzuty i proces

 

Uderzające jest, za co przedsiębiorca został skazany. Chodzi o rzekome działanie na niekorzyść spółki. Rzecz w tym, że karanie za takie przestępstwo ma sens, jeśli są pokrzywdzeni. Tu natomiast sprawa dotyczy spółki, w której Ciełuszecki był niemal wyłącznym (ponad 90 proc.) udziałowcem. Co więcej, sama sprawa jest dość wątpliwa – działaniem na niekorzyść miało być to, że Ciełuszecki sprzedał spółce własne działki, za rzekomo zawyżoną wartość.

Pomijając fakt, że działki znajdowały się na granicy z Białorusią, to pieniędzy z ich sprzedaży biznesmen nie wziął dla siebie ale… wpłacił na konto spółki. A więc „szkoda” spółki polegała na tym, że zyskała działki, nie tracąc de facto ani złotówki. Szkody nie poniósł też Skarb Państwa – bo od transakcji zostały zapłacone wymagane podatki. Przedsiębiorca przed transakcją korzystał z operatu szacunkowego profesjonalnego rzeczoznawcy. Właśnie po to, by uniknąć wątpliwości prawnych.

Jak pisaliśmy w procesie jeden biegły mówił, że przelew ELIXIR kojarzy mu się z płynem, inny wprowadził w błąd Sąd, bo był uprawnień biegłego pozbawiony. A na domiar złego zniknął komputer z danymi spółki, będący koronnym argumentem obrony. Sprzęt „zaginął” w prokuraturze bądź sądzie. Ciełuszecki złożył doniesienie do prokuratury o zaginięciu sprzętu. Śledztwa nie wszczęto. – Śledczy przyznają, że sprzęt zaginął. Ale nie uważają, żeby to było przestępstwo – mówi Mirosław Ciełuszecki.

 

Protest ponad podziałami

 

W 2018 roku Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał CIełuszeckiego na karę więzienia. A Sąd Apelacyjny rok później wyrok utrzymał. Zaczęła się ogólnopolska akcja protestacyjna – w obronie Ciełuszeckiego wystąpili byli opozycjoniści z okresu PRL, ludzie lewicy (Jan Śpiewak, Piotr Ikonowicz), ludzie prawicy (list do prezydenta z prośbą o ułaskawienie napisał Marek Jurek). Artykuły opisujące ze szczegółami kuriozalny proces pisały różne media, w tym portal DoRzeczy.pl.

 

Dwie dekady niewinności

 

Pomimo ewidentnych absurdów, a także faktu, że proces toczy się blisko dwie dekady, a stan zdrowia przedsiębiorcy jest zły, ułaskawienia wciąż nie ma. Ciełuszecki otrzymał za to pismo sądowe z żądaniem zapłaty za… opinie biegłych. Tych samych, którzy w sądzie wykazali się rażącą niekompetencją.

Wniosek o ułaskawienie leży u prezydenta. Nie wiadomo, czy i jaka decyzja zostanie podjęta. Proces kasacyjny odbędzie się w środę 2 grudnia. Sądowe pastwienie się nad przedsiębiorcą trwa już od 18 lat. I nie wygląda na to, by szybko się skończyło.

 

 

 

 

 

Leave A Response