Andrzej Stankiewicz, z-ca redaktora naczelnego Onet.pl: Reakcja policji była przesadzona

Posted on Lis 14 2020 - 12:13am by admin

Skoro oberwały osoby postronne, dziennikarze pałkami, a fotoreporter został postrzelony, to ewidentnie jest dowód na to, że reakcja była przesadzona – mówi Nowemu Telegrafowi Warszawskiemu Andrzej Stankiewicz, zastępca redaktora naczelnego Onet.pl.

fot. arch.

Pisaliście w Onecie, że policja będzie traktować ostrzej demonstrujących, stawialiście retoryczne pytania, czy będzie tak stanowcza wobec Marszu Niepodległości. No i była, nie tylko wobec Marszu, ale i wobec dziennikarzy. Jak ocenia Pan to, co działo się w stolicy 11 listopada?

Andrzej Stankiewicz: To jest  taka smutna konstatacja, że 11 listopada dochodzi do zadym, że są goście, którzy szukają dymu. Różnica między zdarzeniami z protestów kobiet, a tym, co działo się 11 listopada jest taka, że według policji tym razem była to reakcja  na agresywne działania wobec policji.

Ale czy ta reakcja nie była zbyt ostra, niewspółmierna do zagrożenia, szczególnie, że podczas lewicowych demonstracji policja była bierna?

Ja byłem na Marszu, więc mogę się bardziej wypowiedzieć niż co do strajku kobiet, ale tam nikt mieszkania nie podpalał. Podczas Marszu Niepodległości w okolicy Ronda de Gaulle’a ewidentnie było widać działania gości, którzy szukali wyłącznie zadymy. Natomiast w okolicy Stadionu Narodowego ewidentnie sytuacja wymknęła się spod kontroli, działania policji były tutaj nieadekwatne, żeby nie powiedzieć nieprofesjonalne. Bo skoro oberwały osoby pstronne, dziennikarze pałkami, a fotoreporter został postrzelony, to ewidentnie jest dowód na to, że reakcja była przesadzona.

Liderzy Ruchu Narodowego mówią, że chcieli przejechać samochodami, ale im to uniemożliwiono?

Ja udałem się na Marsz samochodem, chciałem zrobić relację z tego wydarzenia. Na pewno było tak, że policja utrudniała sformowanie przejazdu samochodowego, dotarcie do ronda de Gaulle’a. Ja z godzinę stałem na skrzyżowaniu Emilii Plater i al. Jerozolimskich. Ludzie przyjechali z całej Polski, były samochody za 5 tysięcy i za 500 tysięcy złotych. Stali w korkach i byli wściekli. Jednak byli ludzie, którzy podjeżdżali busikami, wysiadali, szli dalej pieszo, byli ewidentnie przygotowani na pieszy marsz. I tak zresztą on był zaplanowany, są na to dowody.

Jakie?

Sami organizatorzy przeszli pieszo, przemawiali na mównicy. Była straż marszu, która pilnowała nie tych, co jadą, ale tych, którzy idą. Były wreszcie toalety przenośne ustawione w ten sposób, że nie można było do nich dotrzeć z samochodu. A więc mogę powiedzieć, że w pewnym sensie organizatorzy oszukali tych, którzy przyjechali chcąc uczestniczyć w zmotoryzowanym Marszu Niepodległości. Bo marsz ten od początku planowany był jako przemarsz pieszy.

Doszło do ostrych zajść, także do reakcji policji, w wyniku której sprano dziennikarzy, postrzelono reportera. Policja podlega rządowi Prawa i Sprawiedliwości. Czy partia rządząca do listy  wrogów teraz może sobie „dopisać” narodowców, dziennikarzy i Solidarność – bo postrzelony reporter był z Tygodnika Solidarność?

Na pewno jest element przesilenia w obozie władzy. PiS od lat miał z Marszem Niepodległości problem. Do 2011 roku politycy PiS próbowali się do niego podłączyć, potem robili przez kilka lat swoje marsze 13 grudnia. Po roku 2015 nie wchodzili narodowcom w drogę, a w 2018 marsz w setną rocznicę odzyskania niepodległości usiłowali przejąć. Teraz chyba skala tego Marszu ich zaskoczyła.

To nie jest jedyny problem PiS?
Oczywiście, że nie jedyny. Nie radzą sobie z pandemią, z którą walczy jedynie Morawiecki, bo prezydent Andrzej Duda się nie angażuje, a Jarosława Kaczyńskiego nie ma. Budżet unijny ma zostać powiązany z praworządnością. Szykuje się zmiana prezydenta USA, z przychylnego na bardzo nieprzychylnego – sam Biden może nie, ale jego otoczenie będzie bardzo nieprzychylne rządowi PiS. Do tego dochodzi problem w samej koalicji Zjednoczonej Prawicy. Fika Ziobro, nie wiadomo, czy odejdzie Ardanowski. Są dziś w najtrudniejszym momencie od momentu przejęcia władzy.

Leave A Response