Emocje rozhuśtane celowo. To droga donikąd

Posted on Lis 8 2020 - 12:02am by admin

Jarosław Kaczyński celowo wprowadził gorący konflikt na jeszcze wyższy poziom, do pożaru dolał jeszcze benzyny. Ma w tym konkretny cel, chce się kreować jako obrońca wiary i scalić PiS z Kościołem. To moim zdaniem droga donikąd – mówi Nowemu Telegrafowi Warszawskiemu Andrzej Stankiewicz, zastępca redaktora naczelnego portalu Onet.pl.

fot. arch.

Trwa ostry spór polityczny, kilka dni temu wicepremier Jarosław Kaczyński dodatkowo mobilizował zwolenników Prawa i Sprawiedliwości.

Andrzej Stankiewicz: Oceniam to bardzo źle. Władza nie jest od tego, by eskalować emocje, ale by tempetaturę dyskusji obniżyć. Tymczasem Jarosław Kaczyński, wicepremier odpowiedzialny za policję i resorty siłowe nawołuje sympatyków własnej partii do tego, by wychodzili na ulice, pod kościoły, bronili ich. To skrajnie nieodpowiedzialne szczególnie w czasie pandemii. Są dziś dwa nurty, po stronie władzy.

To znaczy?

Z jednej strony jest premier Mateusz Morawiecki, który wzywa do tego, by łagodzić, by zmniejszyć  napięcie. Z drugiej jest prezes Kaczyński, który temperaturę tę podnosi. To wystąpienie sprzed kilku dni było wręcz niebywałe! Kaczyński wezwał do konfrontacji, wprost zachęcił grupy narodowców do walki.

No tak, ale po stronie protestujących naprawdę dochodzi do zachowań skandalicznych – są profanacje, zakłócania Mszy Świętych?

Ja tych najradykalniejszych działań nie bronię, ale po stronie demonstrujących zawsze są ostre wystąpienia. A rząd jest od tego, by starać się obniżać te emocje. Tu mamy coś wręcz odwrotnego, a Kaczyński jest przecież wicepremierem odpowiedzialnym za resorty siłowe, które o bezpieczeństwo wokół tych protestów powinny zadbać. I są tu dwie teorie.

Jakie?

Jedna, że prezes PiS stracił kontakt z rzeczywistością. Że kompletnie się pogubił. Ale jest też druga teoria, że robi to wszystko celowo, żeby zrealizować konkretny plan. Proszę zwrócić uwagę, że od kilkunastu dni znacznie mniej mówi się o epidemii. A tu sytuacja jest dramatyczna – wzrost zakażeń, kolejne obostrzenia, brak respiratorów.  Jest też drugi cel. Kaczyński doskonale zdaje sobie sprawę, że tym tematem rozbuja potężne emocje. A więc do tlących się pożarów – protestów rolniczych, protestów przedsiębiorców, dramatu w ochronie zdrowia, dodał spór światopoglądowy.

On dodał? Decyzję podjął Trybunał Konstytucyjny, nie rząd.

Ale to Jarosław Kaczyński dał przyzwolenie na to, by Trybunał Konstytucyjny wydał taki, a nie inny wyrok w tym akurat czasie. Zyskuje na tym bardzo mocne złączenie  z Kościołem. Liczy, że hierarchowie pomogą wygasić złość wsi wywołaną piątką dla zwierząt. Gra na polaryzację, w której wyborcy będą musieli się określić – albo jesteśmy z Kościołem, rządem, albo z „wrogami Polski, wrogami wiary i Kościoła”. Ta gra jest oczywiście bardzo ryzykownym działaniem. Ale polaryzacja może się opłacić – bo nawet, gdy zostanie PiS-owi 20 proc. elektoratu, to zostanie to elektorat najtwardszy, najbardziej radykalny i oddany. Kaczyński chce prowadzić do zrośnięcia władzy PiS i Kościoła w jedno. Wciąga hierarchię do bardzo realnej współpracy – chce wymusić na Kościele sojusz na zasadzie – „Ja wam dałem zakaz aborcji, teraz wy mi musicie się odwdzięczyć”. To odwdzięczenie się ma polegać na konsolidowaniu przez biskupów i proboszczów elektoratu PiS. Kaczyński po prostu doskonale wie, że z Covidem może przegrać. Więc wciąga emocje na znacznie wyższy poziom. Bo ten COVID gdzieś tam jest, niektórzy chorują, niektórzy mają znajomych na kwarantannie, ale to nie jest jeszcze powszechna emocja. A Kościół katolicki, wiara, to emocja dotycząca praktycznie wszystkich. Zarówno tych mocno wierzących, jak i nie wierzących, będących z wiarą na bakier. Włącza więc o wiele większą emocję. Więc bieżące kwestie, czy Morawiecki sobie radzi, czy nie, schodzą na dalszy plan. Czy jest zakażeń tysiąc w tę, czy w inną stronę – nie ma znaczenia, bo emocje weszły na wyższy poziom. Żeby było jasne, uważam, że to droga donikąd. Dla mnie było to bardzo smutne wystąpienie prezesa PiS. 

 

Leave A Response