Tysiące ludzi w proteście na ulicach. Atak na kościół, auto wjechało w protestujących

Posted on Paź 27 2020 - 12:02am by admin

Kluczowe punkty miasta zostały w poniedziałek zablokowane przez protestujących w ramach Strajku Kobiet, sprzeciwiających się wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że aborcja z uwagi na wady płodu jest  niezgodna z Konstytucją. Pod kościołem św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży doszło do starć protestujących z broniącą wejścia do świątyni Strażą Marszu Niepodległości. Poleciały petardy, ranny został policjant. Z kolei na Mokotowie samochód wjechał w protestujące kobiety. Dwie uczestniczki demonstracji zostały poturbowane, jedna trafiła do szpitala. Sprawca został już zatrzymany.

fot. Łucja Czechowska

Poniedziałek był piątym dniem protestów przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Tym razem feministki i organizacje pro choice zablokowały główne arterie i skrzyżowania w mieście. Utworzyły się ogromne korki. Zablokowana została komunikacja miejska. Protestowano między innymi na Mokotowie, w Śródmieściu na pl. Politechniki, pl. Trzech Krzyży, rondzie de Guulle’a,  w Centrum, na ulicy Andersa i pl. Bankowym;  na rondzie Waszyngtona i rondzie Wiatraczna na Pradze Południe, na pl. Wileńskim na Pradze Północ. – Jedyną możliwością przemieszczania się po mieście była podróż metrem. W nim spotkałam dziesiątki kobiet jadących na protest bądź z protestu. Niosły antyklerykalne i proaborcyjne transparenty. Pod kościołem św. Aleksandra, było naprawdę gorąco – relacjonuje Łucja Czechowska, reporterka Nowego Telegrafu Warszawskiego. – Leciały petardy w kierunku kościoła, były krzyki „wsadź se w d… swój różaniec” i inne antykościelne hasła – relacjonuje Czechowska. Poleciały petardy. Z kolei na Mokotowie samochód wjechał w demonstrujących. Potrącone zostały dwie kobiety. Jedna trafiła do szpitala. Kierowca został zatrzymany. – Z pl. Trzech Krzyży przeszłam do metra. Pojechałam na Świętokrzyską z Politechniki, stamtąd pojechałam II Linią na Dw. Wileński. Nadal nie było możliwości przejazdu na Grochów, więc wróciłam ba Stadion, a stamtąd poszłam na piechotę – relacjonuje Czechowska. – Dla mnie osobiście najbardziej uderzające były dwie rzeczy – po pierwsze – zablokowany ruch był całkowicie. To znaczy, demonstrujący nie pozwalali na przejazd nikomu, także karetkom pogotowia. Po drugie – niesamowite wrażenie budziły przyprowadzone na protest z mamami nawet małe dzieci – mówi reporterka Nowego Telegrafu Warszawskiego. We wtorek w stolicy mają się odbyć kolejne protesty.

(maks)

Leave A Response