„Jakie to fajne tak ponarzekać”

Posted on Sie 23 2020 - 4:51am by admin

Polacy zawsze czczą klęski, nie można już z nimi wytrzymać, tylko porażki, cierpienia, rozdrapywanie ran itd. – taka opinia panuje od lat. Problem w tym, że obserwując naszych rodaków, rozmawiając z nimi, zauważam nie tylko czczenie klęsk, ale też dziwaczną manię deprecjonowania zwycięstw. Rocznica Bitwy Warszawskiej, obchodzona przed tygodniem jest tu najlepszym przykładem. Bo fakt – jest jednym z największych zwycięstw w historii Polski. Wielkim sukcesem całego narodu. Ale – i tu jest cała litania.

Jerzy Kossak Bitwa Warszawska Public Domain

A to umniejsza się rolę Piłsudskiego, a to znów psioczy na endeków. A to mówi o  farcie, a to o słabości sowietów. A jeśli już nawet ktoś docenia wielkość wygranej, to zaraz ubolewa nad niewykorzystaniem wielkiej wiktorii. Że naród zmęczony wojną nie byłby w stanie  już jej dalej prowadzić i pokój ryski był raczej przykrą koniecznością krytycy owego pokoju nie chcą dostrzec. Tymczasem Bitwa Warszawska była jednym z trzech największych naszych zwycięstw, obok Bitwy pod Grunwaldem i Bitwy pod Wiedniem. I właśnie – tamte zwycięstwa też są dziś często deprecjonowane. O wiktorii grunwaldzkiej jej krytycy mówią, że Jagiełło mógł przecież od razu iść za ciosem, zdobywać Malbork itd. A pod Wiedeń Sobieski mógł nie iść w ogóle. Uderza niezwykła łatwość w wygłaszaniu sądów na temat tego, że „gdyby Zygmunt Stary dwieście lat wcześniej zrobił tak, to po dwóch wiekach rozbiorów by nie było” etc. Argumenty takie na serio pojawiają się w polskim internecie. Trudno oceniać je inaczej, niż jako przejaw typowego dla postkolonialnego społeczeństwa narzekactwa. I miałkiej intelektualnie gdybologii. A polskim sierpniem – zwycięską Bitwą Warszawską, ale także rocznicą Porozumień Sierpniowych spróbujmy się cieszyć. Naprawdę jest czym, wbrew tym, którzy lubią jedynie narzekać.

Przemysław Harczuk

Leave A Response