Kamionek, Praga, Ossów, Radzymin.  Zwycięstwo przyszło na prawym brzegu

Posted on Sie 14 2020 - 1:56am by admin

Ostatnich kilkaset lat historii Pragi ma charakter symboliczny. To tu mieliśmy tragiczną rzeź w 1794 roku, krwawą bitwę o Olszynkę Grochowską w roku 1831. Ale też największy triumf nowożytnego polskiego oręża – Bitwa Warszawska 1920 roku – związany jest z Pragą i szerzej diecezją warszawsko-praską. Walki na przedpolach Ossowa, Radzymin, Kamionek – gdzie ostatnią mszę przed śmiercią odprawił ksiądz Ignacy Skorupka – to zdarzenie i miejsca symboliczne. To praska strona Wisły była głównym teatrem krwawych zmagań w sierpniu 1920 roku.

fot ODH

 Wybudowana w okresie międzywojennym obecna konkatedra Matki Bożej Zwycięskiej na Kamionku powstała na miejscu prastarej parafii i XIII wiecznego cmentarza, jako wotum dziękczynne za wygraną bitwę. Obok świątyni miał powstać też łuk triumfalny na cześć wielkiego zwycięstwa. Plany te przerwał wybuch II wojny światowej, potem okres komunistyczny, w którym wspominanie o pogonieniu bolszewików było używając obecnej terminologii niepoprawne politycznie. Od transformacji ustrojowej minęło jednak przeszło trzydzieści lat. I wciąż ciężko oprzeć się wrażeniu, że Bitwa Warszawska nie jest dostatecznie uhonorowana. Co więcej, pojawiły się głosy ją deprecjonujące. Słowa o tym, że Polacy powinni… przegrać, bo wtedy nie byłoby Hitlera (sic!).  Prawda jest taka, że porażka w tamtej bitwie doprowadziłaby nie tylko do klęski i zniknięcia Polski z mapy świata, ale też do rozprzestrzenienia się bolszewizmu po całej Europie – rewolucyjne nastroje panowały bowiem chociażby w Niemczech. Co więcej – terror, jaki nieśli ze sobą bolszewicy ciężko porównać z czymkolwiek innym. No, może z rzeziami armii Czyngis Chana. Obdzieranie ludzi ze skóry, mordy, gwałty na kobietach, palone wsie, świątynie i domy. Ze strony wschodniej nacierała dzicz, którą udało się powstrzymać. Zwycięstwo 1920 roku jest dziś deprecjonowane prze lewicę i niedoceniane, spychane na dalszy plan przez sporą część prawicy, która woli czcić rocznice kolejnych narodowych klęsk. Wciąż nie ma porządnego muzeum, o łuku triumfalnym nie wspominając.

Antoni Zankowicz

(obszerny fragment artykułu, który ukazał się rok temu w dodatku praskim naszej gazety, niestety, słowa o braku muzeum w setną rocznicę bitwy pozostały aktualne)

 

Leave A Response