Cud nad Wisłą. Widzialne i niewidzialne przyczyny triumfu

Posted on Sie 13 2020 - 11:56am by admin

Stulecie wielkiej bitwy.  Cud nad Wisłą. Choć mija wiek, wciąż budzi spory. Nie sam wielki triumf, ale jego okoliczności, zasługi zwycięzców. Nie negując jednak bohaterstwa walczących, mądrości przywódców, geniuszu dowódców, należy też przypomnieć wątek duchowy. A patrząc z perspektywy osób wierzących warto pamiętać o relacjach świadków, choćby bolszewickich żołnierzy, którzy będąc ateistami wspominali o ukazaniu się Matki Boskiej w decydującym momencie bitwy. Bitwa z 1920 roku ma znaczenie państwotwórcze, militarne, polityczne. Ale też religijne i symboliczne. W sto lat po tym zwycięstwie warto o tym pamiętać.

fot. Public Domain

O Bitwie Warszawskiej napisano już chyba wszystko. Jedna z 18. Najbardziej decydujących bitew w dziejach świata. Starcie, które obroniło niepodległość odrodzonego dopiero państwa. Zarazem starcie, które uratowało Europę i Świat przed bolszewicką nawałą, zniszczeniem i hekatombą, których dziś nawet nie umiemy sobie wyobrazić. Ale też na zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej nałożyło się kilka elementów, o których należy bezwzględnie pamiętać. Element  pierwszy – kwestie zasad. Oczywiście możemy mówić o tym, że przesądziło bohaterstwo żołnierzy, geniusz Józefa Piłsudskiego, a może innych dowódców, zjednoczenie narodu. A jednak kwestia wartości miała tu ogromne znaczenie. Po jednej stronie był sowiecki bezbożny ateizm, burzenie kościołów, zwalanie krzyży i świętych figur. Z drugiej obrońcy łacińskiej cywilizacji, rodziny, tradycji. Element drugi – tak – przyznać to trzeba – miał Józef Piłsudski (niezależnie od stosunku do tej postaci historycznej) momenty wielkie. I dowodzenie w wojnie polsko-bolszewickiej do nich należało. Element trzeci – geniusz pozostałych dowódców, z generałem Rozwadowskim i Hallerem. Doskonała współpraca między nimi. Nie ma sensu  oceniać, czy większym dowódcą był Piłsudski, czy może Tadeusz Rozwadowski, czy Józef Haller. Panowie się nie kochali. Ale geniusz wodza polega na tym, że umie wynieść w górę jednostki wybitne. W sierpniu 1920 roku swoje zadanie wykonał Piłsudski jako naczelny wódz, ale także pozostali dowódcy, z Hallerem i Rozwadowskim na czele. Element czwarty – współpraca i zgoda wszystkich sił politycznych w Polsce. W świeżo odrodzonej Ojczyźnie nie brakowało sporów i konfliktów. A najważniejsi politycy – Piłsudski, Roman Dmowski, Ignacy Daszyński, Wincenty Witos, delikatnie mówiąc nie pałali do siebie sympatią. A jednak w roku 1920 (pomijając incydent z wyjazdem Dmowskiego do Poznania) politycy ze sobą umieli współpracować. A poza bolszewikami wszystkie siły polityczne stanęły do walki w obronie Polski. Ramię w ramię socjaliści z Polskiej Partii Socjalistycznej, Chadecy, ludowcy z PSL, endecy, konserwatyści. Element piąty – olbrzymia jedność narodowa – obok zgody polityków mieliśmy niesamowitą mobilizację całego społeczeństwa. Wielką mobilizację powszechną, bolszewicy napotykali na opór niemal wszędzie. Element szósty – państwo sklejone z trzech zaborów, po 123 latach niewoli, bardzo biedne, umiało podjąć trud powołania bytu państwowego i jego obrony przed przeważającymi siłami najeźdźcy. Element siódmy – jednak „Cud nad Wisłą”. Przez wiele lat ten termin miał wydźwięk pejoratywny. Został wymyślony przez endecję po to, by umniejszać rolę Józefa Piłsudskiego. Dziś, po stu latach, nie umniejszając niczyjej roli, trzeba jasno powiedzieć – element „cudu” miał tutaj miejsce. Z jednej strony z cudem graniczyło samo powstrzymanie nawały, całkiem po ludzku patrząc rola przypadków, zbiegów okoliczności i błędów samych sowieckich dowódców miała tu swoje znaczenie. Z drugiej strony, patrząc z perspektywy osób wierzących warto pamiętać o relacjach świadków, choćby bolszewickich żołnierzy, którzy będąc ateistami wspominali o ukazaniu się Matki Boskiej w decydującym momencie bitwy.

 

 

 

Leave A Response