Stolica na zielono. A może… nie zawsze?

Posted on Cze 25 2020 - 2:05am by admin

Hasło miasta ekologicznego, pełnego zieleni, brzmi uroczo, podpisze się pod nim chyba każdy. Jednak jak zawsze przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach. Zielona Warszawa jak najbardziej tak – jeśli polegać będzie na dbałości o nasze parki miejskie, zasoby leśne w ramach miasta, skwery, progi napowietrzające, które powstrzymywały (niestety, dzięki niekontrolowanemu wsparciu deweloperów, czas przeszły jest jak najbardziej uzasadniony) smog. Niestety, w stolicy wszystko postawione jest na głowie.

fot. ODH

Z jednej strony o zieleń się dba, w sposób taki, że sadzi się drzewa i zieleń w miejscach gdzie ich nie powinno. Na przykład obok praskich kamienic, czy na pl. Pięciu Rogów (o samej koncepcji pisaliśmy niedawno w Nowym Telegrafie Warszawskim). Z drugiej strony – wycina się drzewa tam, gdzie powstają rozmaite inwestycje. Ktoś powie – nowe drzewa zastąpią stare. Nie do końca. „Zalesienie” starej ulicy, czy placu, nie daje nic. Poza zniszczeniem miejskiej tkanki tego miejsca. Natomiast w czasie, gdy rozmaici planiści (żeby było jasne – problem dotyczy wielu polskich miast, wszystkich opcji politycznych)  – radują się, że zrobili przyrodzie przysługę, sadząc niepotrzebne drzewa w miejscach do tego nieprzeznaczonych, środowisku wyrządzane są straty zaiste potworne. Są nimi po pierwsze – budowa budynków w miejscach klinów napowietrzających, co skutecznie niszczy „tarczę antysmogową” w stolicy. Po drugie – budowanie wysokiej zabudowy tam, gdzie budowana być ona nie powinna. Przykładem są projekty zagospodarowania przestrzennego w Śródmieściu Południowym. Sprawa powinna być prosta – Śródmieście Północne, które mocno ucierpiało w czasie II wojny światowej, na którym powstało wiele wysokościowców, jak najbardziej może być zabudowywane przez wysokie budynki. Śródmieście Południowe, gdzie wysokie budynki są tylko dwa, powinno swój charakter zachować. Nie tylko dlatego, że wysoka zabudowa przyniesie straty materialne dla mieszkańców, straty wizualne (o tym napiszemy), ale także dlatego, że spowoduje to poważne straty dla środowiska. Gorszą cyrkulację powietrza, mniej światła, zwiększenie smogu. Śródmieście jest jedynie przykładem. Proekologiczna polityka jest jej parodią. Sadzenie drzew koło zabytkowych budynków, zasłanianie ich, przy jednoczesnym niszczeniu zieleni przez nowe bloki w osiedlach, bynajmniej środowisku nie służy. Niszczeniu tkanki miejskiej – jak najbardziej tak.

Leave A Response